Sejmowa Komisja Infrastruktury ponownie zajęła się sprawą elektrowni wiatrowych. Podczas wczorajszego posiedzenia wyniki raportu na temat inwestycji wiatrowych zreferował prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski.

Pierwszy raport na temat inwestycji wiatrowych NIK opublikował już w roku 2014. Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski po publikacji tamtego raportu wielokrotnie krytykował m.in. budowę wiatraków na działkach należących do samorządowców czy praktyki towarzyszące procesowi przyjmowania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego umożliwiających stawianie wiatraków. W tym kontekście prezes Kwiatkowski wielokrotnie używał określenia „patologie”.

– W tle inwestycji wiatrowych jest wiele rzeczy, które muszą być natychmiast unormowane, aby proces inwestycyjny odbywał się według jasnych i przejrzystych zasad. (…)Skontrolowaliśmy kilkadziesiąt gmin, powiatów i powiatowych inspektoratów nadzoru budowlanego. Jeżeli w toku naszych badań okazało się, że 1/3 wiatraków w Polsce jest posadowiona na działce wójta, burmistrza, radnego, który przegłosował zmianę planu zagospodarowania przestrzennego umożliwiającą inwestycję, to uważam, że jest to sytuacja patologiczna. Nikt mi nie powie, że z tysięcy działek w gminie akurat na działce wójta najlepiej wieje. Pamiętajmy, że aby taką inwestycję przeprowadzić, rada gminy musi przegłosować zmianę planu zagospodarowania przestrzennego – mówił w 2014 roku Krzysztof Kwiatkowski.

Teraz NIK powrócił do sprawy wiatraków, przedstawiając kolejny raport na ten temat, co zbiegło się akurat z przygotowaną przez PiS i procedowaną w Sejmie ustawą o inwestycjach w elektrownie wiatrowe, której celem jest wprowadzenie ograniczeń w możliwości budowy farm wiatrowych – m.in. poprzez proponowane przez posłów PiS wprowadzenie minimalnej odległości elektrowni wiatrowych od zabudowań mieszkalnych i terenów chronionych na poziomie 10-krotnej wysokości wiatraka.

Procedowany w Sejmie projekt tzw. ustawy odległościowej jest obecnie na etapie przed drugim czytaniem.

W raporcie opublikowanym pod koniec ubiegłego miesiąca NIK stwierdza, że „zarówno obowiązujące normy prawne jak i ich stosowanie nie zabezpieczają skutecznie interesów społeczności lokalnych w procesie lokalizacji i budowy elektrowni wiatrowych”, a także iż „zidentyfikowano sześć obszarów w których występują istotne dla procesu niejednoznaczności i niespójności przepisów prawa skutkujące występowaniem problemów we właściwym stosowaniu norm prawnych oraz trzy obszary wpływające na brak zabezpieczenia interesów społeczności lokalnych w procesie lokalizacji elektrowni wiatrowych”.

Wczoraj w Sejmie, podczas posiedzenia Komisji Infrastruktury, Krzysztof Kwiatkowski zreferował wnioski wykonanego ostatnio raportu na temat elektrowni wiatrowych. Wskazał m.in. na praktykę finansowania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego przez inwestorów, określając to jako „mechanizm korupcjogenny”, a także na jego zdaniem wadliwe przepisy dotyczące pomiaru hałasu generowanego przez elektrownie wiatrowe. Jak zauważył, w praktyce pomiarów hałasu dokonywano w warunkach niskiej wietrzności, poniżej 5 m/s, co mogło zniekształcać wyniki, a dodatkowo pomijano badania efektów stroboskopowych czy infradźwięków.

 

Źródło: Gramwzielone.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *